W święta na polskich drogach zginęły 44 osoby. Czy są wśród nich takie, których dane nie zostały właściwie wykorzystane przez osoby udzielające im pomocy?
– Żadna ustawa, w tym także ustawa z 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, nie może stanowić przeszkody dla podejmowania jakichkolwiek czynności mających na celu ratowanie zdrowia lub życia ludzkiego – uważa dr Wojciech Rafał Wiewiórowski, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO). – Widząc pacjenta potrzebującego natychmiastowej pomocy, nie zastanawiałbym się długo nad uzyskaniem niezbędnych mi do ratowania życia człowieka danych – mówi Grzegorz Nowak, ratownik medyczny, autor blogu ratowniczy.net. Są jednak osoby, które w obawie m.in. przed łamaniem ustawy o ochronie danych osobowych nie wykorzystałyby informacji o grupie krwi poszkodowanego w wypadku bądź jego danych osobowych do ratowania go. Czy słusznie?
We wrześniu do gimnazjów wprowadzono nowy przedmiot o nazwie edukacja dla bezpieczeństwa. W ramach lekcji gimnazjaliści mają uczyć się m.in. struktur obronnych państwa, organizowania działania w przypadku zagrożenia życia, zdrowia lub mienia oraz udzielania pierwszej pomocy. W praktyce przedmiotu nie ma, bo nie ma go kto uczyć.
Nauczyciele ruszyli więc na studia podyplomowe, by zdobyć kwalifikacje. Studia, trwające trzy semestry i kosztujące 3600 złotych, uruchomił m.in. Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie. 60 nauczycieli podjęło tam naukę, by spełnić wymogi przewidziane dla osób, uczących nowego przedmiotu.
Pod koniec wakacji Ministerstwo Zdrowia wydało rozporządzenie, zgodnie z którym nauczyciele uprawnieni do prowadzenia zajęć edukacyjnych z jej udzielania muszą odbyć kurs kwalifikacyjny zakończony egzaminem i powtarzany co pięć lat. Płatny kurs (jego koszty jeszcze nie są znane, a plany nauczania dopiero powstają) mają prowadzić Ośrodki Doskonalenia Nauczycieli (ODN). Żadne kursy pierwszej pomocy, które nauczyciele przeszli do tej pory, ani podyplomowe studia z edukacji dla bezpieczeństwa z niego nie zwalniają.
Gimnazjaliści bez pierwszej pomocy. Ministerialny pomysł to niewypał
Najwcześniej za dwa lata zachodniopomorscy gimnazjaliści zaczną się uczyć, jak udzielać pierwszej pomocy, co zrobić w przypadku zagrożenia terrorystycznego, czy jak ustrzec się przed HIV. Ministerialny pomysł okazał się niewypałem, bo nie ma przeszkolonych nauczycieli.
Od września do gimnazjów w całej Polsce powinien wejść nowy przedmiot – edukacja dla bezpieczeństwa. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie przewidziało jednak jednego: w szkołach brakuje nauczycieli, którzy mogliby nauczać tego przedmiotu. Nie ma też sprzętu, na którym gimnazjaliści uczyliby się, jak ratować człowieka.
– Prawdopodobnie w żadnej z zachodniopomorskich szkół edukacja dla bezpieczeństwa nie będzie nauczana od września – przyznaje Iwona Rydzkowska z Kuratorium Oświaty w Szczecinie. – Przedmiot ten zostanie wprowadzony w latach późniejszych.
Nie ma przeszkolonych nauczycieliNauczyciele uczący dzieci pierwszej pomocy będą musieli skończyć specjalistyczne kursy. Zajęcia mają zostać obowiązkowo wprowadzone do wszystkich szkół już od nowego roku szkolnego. Ale na razie wygląda na to, że nie będzie ich miał kto poprowadzić. Sporo szkół, zwłaszcza tych w mniejszych miejscowościach, nawet nie wie, że od września ma zorganizować zajęcia z pierwszej pomocy. ”Ten przepis nas nie dotyczy, nauczanie zasad pierwszej pomocy będzie wprowadzone w gimnazjach” - usłyszeliśmy w sekretariacie szkoły podstawowej w Książenicach w woj. śląskim. Inne placówki wprawdzie wiedziały o nowym obowiązku, ale jeszcze się nie zastanawiały, jak będą wyglądać takie lekcje. ”W większych miastach jest niewiele lepiej. Bardzo mało szkół zgłasza się do nas z pytaniem, czy nie poprowadzilibyśmy takich zajęć. To będzie cud, jeśli uda im się uruchomić takie zajęcia w drugim półroczu” - przyznaje Jarosław Kalenik z polskiego Towarzystwa Ratownictwa Medycznego.
„Jeżdżę ostrożnie. Mam bezpieczny samochód. Jestem dobrym kierowcą” - myśli sobie niejeden z nas. I nawet jeśli jest to wszystko prawdą, musimy się liczyć z tym, że nie jesteśmy jedynymi użytkownikami dróg. Możemy podczas trasy być pierwszymi na miejscu wypadku i od naszej szybkiej reakcji może zależeć życie poszkodowanego. A pomoc jest naszym obowiązkiem. I to nie tylko moralnym...
Wypadki na polskich drogach nie należą do rzadkości. Nie są też tylko suchymi faktami zasłyszanymi podczas wieczornych wiadomości. Każdy, kto od czasu do czasu ma do pokonania trasę samochodem, spotyka na drodze wypadki. Czasami przejeżdża obok auta, którego kierowca nieopacznie zjechał do rowu i jego problemem jest jedynie wyjazd z niego. Innym razem trafia na duże zgromadzenie ludzi, którzy oblegli już pojazdy, które wzięły udział w kolizji. Zdarzyć się jednak może, że jadąc natrafimy na samochód wbity przodem w drzewo, wokół którego nie będzie nikogo. Ktoś przecież zawsze musi być pierwszym na miejscu wypadku. Warto być na taką sytuację przygotowanym i umieć bez paniki zareagować. Bo wiedza i pewność zachowania może być darem życia.
W przepisach brak jednoznacznych odpowiedzi, czym jest „przeszkolenie pracownika odpowiedzialnego za udzielanie pierwszej pomocy". Liczba pracowników wyznaczonych do udzielania pierwszej pomocy, ich szkolenie oraz wyposażenie powinny być uzależnione od rodzaju i poziomu występujących zagrożeń.
Powinieneś zapewnić obecność wyznaczonego pracownika we wszystkich godzinach pracy szkoły (art. 2091 § 2 ustawy z 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy - dalej jako: kp).
Nowe obowiązki w Kodeksie pracy
Nowelizacja Kodeksu pracy dość radykalnie zaostrzyła regulacje prawne dotyczące m.in. pierwszej pomocy. Od 18 stycznia 2009 r. masz ustawowy obowiązek wyznaczenia (i przeszkolenia na koszt firmy) pracownika odpowiedzialnego za udzielanie pierwszej pomocy (art. 2091 § 1 pkt 2 lit. a kp). Jednak przepisy Kodeksu nie rozstrzygają, w jaki sposób ten obowiązek ma być zrealizowany.
 Obowiązkiem pracodawcy jest zapewnienie bezpieczeństwa i higieny w miejscu pracy. W ramach tego przepisu, konieczne jest zorganizowanie apteczek. Mówi o tym rozporządzenie MPiPS z 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz. U. z 2003 r. Nr 169, poz. 1650 ze zm.). Czytamy w nim, że w gestii pracodawcy jest stworzenie dostępu dla pracowników do systemu pierwszej pomocy w razie wypadku oraz zapewnienie im środków niezbędnych do udzielenia pomocy przedmedycznej. Przez to rozumie się stworzenie punktów pierwszej pomocy w wydziałach (oddziałach), w których wykonywane są prace powodujące duże ryzyko wypadku lub związane z wydzielaniem się par, gazów albo pyłów substancji sklasyfikowanych jako niebezpieczne ze względu na ostre działanie toksyczne, a także apteczki w poszczególnych wydziałach (oddziałach) zakładu pracy. Na każdej zmianie powinien być wyznaczony pracownik obsługujący apteczkę, przeszkolony w udzielaniu pierwszej pomocy. Ponadto przy apteczce muszą się znajdować instrukcje dotyczące pomocy przedmedycznej.
Obowiązek wprowadzenia do wszystkich typów szkół dodatkowych zajęć z zakresu udzielania pierwszej pomocy nakłada na ich dyrektorów ustawa z 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz.U. nr 191, poz. 1410 z późn. zm.). Jak wynika z art. 8 ust. 2 tej ustawy, zajęcia takie będą mogły być prowadzone wyłącznie przez lekarzy i pielęgniarki specjalizujących się w medycynie ratowniczej oraz przez ratowników. Naukę pierwszej pomocy będą mogli również prowadzić nauczyciele, ale muszą oni posiadać odpowiednie kwalifikacje. Ma to uregulować rozporządzenie opracowywane wspólnie przez resort zdrowia i oświaty. Określi ono zakres wiedzy i umiejętności niezbędnych do prowadzenia zajęć edukacyjnych w zakresie udzielania pierwszej pomocy.
|
|